W niedzielę wyborczą, tuż po zamknięciu lokali wyborczych, miliony Polek i Polaków z zapartym tchem czekają na wyniki exit poll. To badanie wzbudza niespotykane emocje i zainteresowanie, ponieważ niemal natychmiast pokazuje, jak mogą wyglądać wyniki wyborów, a wkrótce potem konfrontowane jest z oficjalnymi danymi PKW. Ta wyjątkowa sytuacja sprawia, że exit poll staje się jednym z najbardziej wyczekiwanych i jednocześnie najbardziej wymagających badań społecznych.
W takim badaniu wynik musi być trafiony. Poza błędem oszacowania – choć nawet tego niektórzy nam nie wybaczają – nie ma tu miejsca na potknięcia. I ludzie, i technologia nie mogą zawieść. Każda pomyłka, czy to w doborze próby, zbieraniu danych, czy w ich analizie, może znacząco wpłynąć na precyzję wyników i podważenie wiarygodności nie tylko wykonawcy badania, ale całej badawczej branży.
Exit poll – ze swoimi wyśrubowanymi standardami – nie tylko prognozuje wyniki wyborów, ale także dostarcza cennych lekcji na temat jakości i rzetelności badań w ogóle. To też lekcja tego, jak czytać wyniki i gdzie są granice wyciągania z nich wniosków. Bo choć niemal wszystkim wydaje się, że znają się na sondażach, to zdecydowana większość z nas nie jest w tym tak dobra, jak zakłada.